Historia turnieju.

Mamy 27. urodziny, więc zacznijmy od prehistorii. Sięga ona narodzin turnieju w 1993 roku. Najpierw Pekao Szczecin Open był cyklem satelitarnym z pulą nagród 25 tysięcy dolarów, zaś od 1996 roku jest już challengerem. Od 1997 roku miał rangę 150 tysięcy dolarów, a w 2017 roku jego renoma jeszcze się zwiększyła, a ranga wzrosła do 175 000 dolarów (150 tysięcy dolarów w puli nagród + hospitality, czyli bezpłatne zakwaterowanie i wyżywienie dla zawodników). Co ważne: od zawsze turniej może liczyć na wsparcie swoich mecenasów: banku i miasta.

Przed rokiem na szczecińskich kortach triumfował Guido Andreozzi, który pokonał w finale Alejandro Davidivocha-Fokinę. Pojedynek był bardzo zacięty, ale górą okazał się Argentyńczyk. Tenisista z Ameryki Południowej triumfował w stosunku 6:4, 4:6, 6:3 i zapewnił sobie tytuł mistrzowski Pekao Szczecin Open 2018.

W grze podwójnej najlepsi okazali się natomiast Karol Drzewiecki oraz Filip Polasek. Polak i Słowak w dwóch setach uporali się z Argentyńczykami Guido Andreozzim i Guillermo Duranem, a mecz zakończył się wynikiem 6:4, 6:3. Drzewiecki i Polasek, grający w turnieju z „dziką kartą”, pokonali w drodze po tytuł kilku wyżej notowanych rywali i ku uciesze polskiej publiczności, zakończyli udział w imprezie w najlepszy możliwy sposób.

Z ostatniej edycji zapamiętamy też oczywiście kolejne żniwa, jakie zebrała słynna „hiszpańska klątwa”. Na liście startowej znalazły się między innymi takie nazwiska jak Robredo, Almagro czy Carballes Baena, a i tak żaden z wymienionej trójki nie doszedł choćby do ćwierćfinału. Największą furorę zrobił młody Alejandro Davidovich-Fokina, który – jako kwalifikant – dotarł aż do finału. Tam Hiszpan musiał jednak uznać wyższość bardziej doświadczonego Andreozziego.

Interesujące nazwiska na liście startowej, wysoki poziom sportowy imprezy oraz niespodziewane rozstrzygnięcia sprawiły, że 26. edycja Pekao Szczecin Open była wyjątkowo ciekawa. W tym roku ponownie liczymy na duże zainteresowanie publiczności i mamy nadzieję kolejny raz udowodnić, że w pełni zasługujemy na miejsce w gronie najlepszych challengerów na świecie!